LOADING

Type to search

Tags:

Historia Kocura: Z szopy na tor

Don Pablo 23 May 2019
Share

Dawno, dawno temu, w zamierzchłych latach 70-tych, pewien Nowozelandczyk założył własny zespół wyścigowy. Mężczyzna ten był kierowcą, inżynierem, wynalazcą. Człowiekiem renesansu o szerokim spektrum umiejętności. Wraz z biegiem lat, zespół zaczął uczestniczyć w sportach samochodowych różnego typu i rozrastać się o kolejne osoby. Największą sławę zespołowi przyniosły starty w F1. Wiecie o kim mowa? Tym Nowozelandczykiem był Bruce McLaren, który rozpoczynał swój projekt od zera, mając głowę pełną pomysłów i smykałkę inżynieryjną. Tak się składa, że historia ta diabelsko przypomina nam losy Michała ,,Kocura” Kotkowskiego! Chociaż na starty zespołu Mad Cat’s Garage w Formule 1 będziemy musieli jeszcze trochę zaczekać. 🙂

Formuła 1 Mad Cat's Garage

Wizualizacja Bolidu F1 Mad Cat’s Garage /Grzegorz Furdyna

Zespół Kocura zawitał w polskim rallycrossie w sezonie 2018. Wcześniej zawodników mogliśmy oglądać w kilku (jeśli nie kilkunastu) formatach sportów samochodowych. W tym roku do rallycrossowej walki włączyły się kolejne osoby. Podczas minionej rundy w Toruniu debiut w klasie SuperNational+2000 zaliczył bohater naszego artykułu, kończąc rywalizację na 3. miejscu w klasie. Zapraszamy Was do rozmowy z człowiekiem, którego historia przypomina początki McLarena.

Pasja: Motoryzacja

P: Na dobry początek powiedz nam kto jest lepszym kierowcą – Ty czy Twoja małżonka?
Kocur: Moja Żona twierdzi że ja… ja twierdzę, że jestem kierowcą odważniejszym ale niekoniecznie lepszym.

P: Kiedy zacząłeś interesować się motoryzacją?
Kocur: Motoryzacją interesowałem się od podstawówki, czyli około 1990 roku. Kolekcjonowałem katalogi ,,Samochody Świata” i zawsze przed snem czytałem opisy, wkuwałem dane techniczne. To przychodziło w sposób naturalny mimo tego, że w rodzinie nie było nikogo zarażonego motoryzacją. Wbrew pozorom prawo jazdy zrobiłem dość późno ale robiłem wszystko, żeby marzenia stały się rzeczywistością. Szkoła i studia miały dać dobrą pracę, a dobra praca możliwość samodzielnej realizacji marzeń. Z uwagi na sytuację rodzinno-bytową nie mogłem liczyć na wsparcie rodziny ani nikogo z zewnątrz, kto chciałby poświęcić czas, żeby takiego młokosa czegoś nauczyć. Zamiast podcinać skrzydła ta sytuacja tylko zahartowała pasję i wiele życiowych decyzji było podporządkowane właśnie tej właśnie pasji.

P: Kiedy zaliczyłeś pierwszy start w zawodach motorsportowych?
Kocur: Pierwszy start w ,,motorsporcie” zaliczyłem na imprezie SSS Drift Challenge (II runda), 26.05.2012 w Częstochowie. Tak, to był drift. Poszło strasznie słabo, bo umarł silnik. Pozostały jednak niezapomniane wspomnienia! Następnym silnikiem był już 1.8is, umożliwiający start w Pucharze Toru Słomczyn w 2013 roku. W międzyczasie miałem okazję chłonąć atmosferę rallycrossu na MERC i MPRC jako asystent sędziego PO.

BMW do driftów | Mad Cat's Garage

Piotr Kubat / piotrkubat.com

P: Skąd pomysł na Mad Cat’s Garage?
Kocur: Pomysł na Mad Cat’s Garage pojawił się w trakcie przygotowań do pierwszego startu. Miała to być swego rodzaju projekcja mojej drogi, którą musiałem pokonać samemu – popełnić wiele błędów i na nich zdobyć cenne doświadczenie. Zrobiłem sobie rachunek sumienia. To była hardkorowa droga, którą podążałem samemu. Zastanawiałem się dlaczego ktoś, kto ma taką samą pasję jak ja, ma tę drogę pokonywać samemu? Po co marnować czas i zasoby żeby dotrzeć w to samo miejsce? Czy nie lepiej byłoby się uczyć na cudzych błędach, gdy ktoś nad tym czuwa? Wspólnie można zajść o wiele dalej… Tak narodziła się idea zespołu, który dzieli się wiedzą, umiejętnościami i możliwościami tak, by w synergii tych wszystkich zasobów móc rozwijać się ponad poziom, który byłby normalnie niedostępny (lub trudny do osiągnięcia) dla jednostki.

P: Jaką funkcję pełnisz?
Kocur: Ciężko to określić. ,,Człowiek orkiestra” może być trafnym określeniem. Inżynier, mechanik, konstruktor, kierowca, nauczyciel, mentor, przyjaciel.

Kocur SuperNational+2000

Copyright: Mad Cat’s Garage / Michał ,,Kocur” Kotkowski

Doświadczenie i niecodzienne rozwiązania

P: W jakich dyscyplinach startowałeś do tej pory?
Kocur: Drifting i wszystko, co mogła zaoferować ,,amatorka”, czyli rallysprinty, KJS, Track Day, aż w końcu Rallycross.

P: W ilu z nich startowałeś swoim BMW, które znamy z rallycrossu?
Kocur: W zasadzie w całym spektrum amatorki – KJS letne i zimowe, rallysprinty asfaltowe, najbardziej ulubione: cykl szutrowy Puchar Toru Słomczyn, raz nawet startowałem w imprezie typu Gymkhana (zmieszane dwie dyscypliny: rallysprint i drift). 3 lata z rzędu byłem na podium klasy w Mistrzostwach Okręgu MiniMax Rally o Puchar Prezesa Zarządu Okręgowego PZM.

P: Dlaczego zdecydowałeś się na starty w rallycrossie?
Kocur:
Mój pierwszy kontakt z motorsportem od kuchni to był Rallycross. Dzięki Żonie i jej przyjaciołom miałem okazję poczuć potęgę tej dyscypliny na własnej skórze. Mimo tego, że było to wiele lat temu – oglądając starty Łukasza Zolla w BMW 120i – marzyłem o tym, żeby kiedyś też stanąć na polach startowych. Było to marzenie z gatunku tych nierealnych, kiedy na co dzień często brakowało na chleb. Miałem możliwość wyboru między licencją R rajdową a wyścigową ale licencja wyścigowa była wyborem naturalnym. Jako inżynier zespołu opiekowałem się naszymi zawodnikami na MPRC i WSMP. Starałem się obserwować jak najwięcej. W karierze kierowcy najwięcej sukcesów miałem na szutrowych odcinkach na Słomczynie, w których jako zawodnik zakochałem się od pierwszego wjechania. Pod koniec 2018 roku w domu padło stwierdzenie: teraz Twoja kolej… to co, miałem się z Żoną kłócić? Wybrałem RX z miłości do szutru.

P: Słyszeliśmy, że sam pracowałeś nad konstrukcją swojego BMW, możesz nam opowiedzieć nieco o tym projekcie?
Kocur:
Z początku auto budowane było w oparciu o czystą, N-grupową specyfikację. Niestety, specyfika KJS powoduje, że takie auta nie są konkurencyjne, więc trzeba było je wzmocnić i odelżyć. Tak w 2016 roku auto przeszło maksymalną redukcję wagi laminatami i w specyfikacji wolnossącej miało 182 KM w klasie pojemnościowej do 2.0l. Było całkiem konkurencyjne w tej klasie. Niestety walka z ponad 200-konnymi, bardzo lekkimi Civikami nie jest prosta, więc w 2017 roku w aucie pojawiła się instalacja doładowania sprężarką mechaniczną (z Mercedesa). Projekt całkowicie autorski i nieszablonowy, bo można oczywiście doładować auto w inny sposób, jednak sprężarka mechaniczna daje bardzo dużo kontroli dzięki liniowej reakcji silnika na gaz i mnóstwie momentu obrotowego od najniższych obrotów silnika. Ponadto taki system nie obciąża układu olejowego. Sama instalacja jest o tyle ciekawa, że kompresor jest wpasowany w miejsce alternatora, minimalizując wysunięcie ciężaru przed przednią oś. Alternator jest – lecz zamontowany w miejscu klimy i pochodzi z… Hondy. Dlaczego? Honda posiada możliwość redukcji obciążenia alternatora przy przyspieszaniu, dzięki czemu więcej mocy trafia na koła. Takich trików w aucie jest dużo więcej.

Silnik

Kocur: Inżynier, technik, kierowca

P: Czy przygotowanie jej do rallycrossu wymagało większych modyfikacji?
Kocur: Tak. Rallycross ma swoją szczególną specyfikę, którą trzeba wziąć sobie do serca, zrozumieć i przekuć na swój atut. Auto zostało kompletnie przebudowane nadwoziowo i zawieszeniowo. Zwiększony został rozstaw kół, przesunięte punkty mocowań w trosce o jak najlepszy rozkład geometrii. Jednym z elementów tej specyfiki jest trakcja. O ile w rallysprincie liczy się średnia prędkość w zakręcie i zwinność auta ze względu na naturę niektórych ciasnych tras, o tyle w Rallcyrossie trakcja to podstawa sukcesu. Jej właśnie podporządkowana była przebudowa auta. Poszerzenie o niemal 10cm na stronę, ustalanie środków ciężkości tyłu i przodu, kompletna modyfikacja tyłu i wnętrza auta, aby pomieścić bezpiecznie nowy układ chłodzenia, specjalnie zaprojektowane lotnicze wloty powietrza i cały układ doprowadzenia powietrza do chłodnic. To były bardzo długie 3 miesiące.

P: Od innych kierowców wiemy, że swoje wykształcenie inżynieryjne przekładasz na niecodzienne rozwiązania w samochodach – możesz opowiedzieć o jednym z takich ,,patentów”?
Kocur: W RX liczy się wyjście ze startu i z każdego zakrętu. Jeżeli bezradnie mielimy w miejscu, to niewiele ugramy. Mój sposób na trakcję to wyważenie auta: przeniesienie chłodnic intercoolera i głównej na tył auta, maksymalne odelżenie przodu, geometryczna redukcja dynamicznego kąta pochylenia koła z tyłu, uzyskana zastosowaniem zmodyfikowanych wahaczy poprzecznych i punków ich mocowań. Ponadto odpowiednio wykonany “pedał gazu ” i liniowa reakcja auta na ten gaz, jazda tzw. momentem – jak to mawia mój serdeczny kolega z Flat out Rallycross Team – Filip Małecki: ,,z płuca”. Efekt można było zobaczyć w deszczowym półfinale na starcie.

SuperNational+2000 Kocur

fot. Kodixfoto / Konrad Sieczkowski

Plany na przyszłość

P: Czy zobaczymy więcej zawodników Mad Cat’s Garage w rallycrossie?
Kocur:
Na pewno, to kwestia czasu. Jeszcze w tym roku zadebiutuje Zuzia. Zwierzak już knuje budowę własnego auta… Rozwijamy się! To na pewno!

P: Na czym polega program szkoleniowy waszego zespołu?
Kocur: Tak naprawdę szczegółowy program nie istnieje. Nie oznacza to jednak, że go nie ma i jest chaos. Po prostu każdy kierowca jest inny i pojawia się w naszym zespole z innym bagażem. Czasem jest to nauka absolutnych podstaw, a czasem szlifowanie diamentu, drobne poprawki, sugestie, dyskusje. Czasem potrzebuje wsparcia w zakresie budowy samochodu, bo kierowcą jest świetnym i może też swoją wiedzę do zespołu wnieść. Nie ma tu reguły. Za to jest czas poświęcany podopiecznym na zawodach, treningach, na symulatorach czy podczas analiz onboardów, a także w ,,garażu”. Możliwości jest naprawdę bardzo wiele. Z każdym z osobna łapiemy ,,flow” w swoisty sposób i się uczymy – rozwijamy. Raczej nie ma tu ścisłej, sztywnej formy. Czasem jest sesja 1 on 1, a czasem niezły brainstorming w grupie.

P: Czy spodobała Ci się kontaktowa walka w rallycrossie?
Kocur:
Tak, dreszczyk emocji jest naprawdę fajny, aczkolwiek jest to miecz obosieczny. Staram się unikać niepotrzebnego kontaktu. Może puryści sportu będą urażeni, ale mnie popychanie drugiego zawodnika przez pół toru i demolka sprzętu nie kręci. Oczywiście, mały kocioł na starcie i przy wejściu w pierwszy zakręt musi się wydarzyć. To dodaje sporo pikanterii i emocji.

#409 Michał Kotkowski #299 Vladimir Marko | SuperNational | Rallycross Toruń 2019

#409 Michał Kotkowski #299 Vladimir Marko | SuperNational | Rallycross Toruń 2019

Zbliżając się do mety…

P: Jaki jest Twój ulubiony kierowca World RX / Oponeo MPRC?
Kocur: W World RX kibicuje braciom Hansen – w szczególności Timmiemu. W Polsce dla mnie niepodzielnie Łukasz Zoll. Matador RWD.

P: Które auto lepiej nadaje się do walki w klasie SuperNational: FWD czy RWD?
Kocur: Na pewno FWD daje spory handicap masy i napędu oprócz startu. Można wcześniej odkręcić gaz i zasadniczo celować w asfalt. Umiejętny kierowca wykorzysta tę lekkość i łatwość w prowadzeniu – jak np. robi to Kuba Kowalczyk czy Rafał Berdys, co widać po wynikach klasy SuperNational. W RWD walka trwa cały czas – jest to z natury “astabilny’ napęd – jazda przypomina bardziej taniec, wymaga trochę więcej taktyki i przewidywania. Atomowe starty pozwalają na uzyskanie kilku sekund zapasu na początku, ale finalnie wyższa masa własna mimo wysokiej mocy Goliata przegrywa z “lekkim i zwinnym” Dawidem. Dla mnie naturalnym wyborem było RWD, bo lubię wyzwania… Poza tym mieć możliwość złożenia się w jednym boku z Łukaszem Zollem podczas biegu – to będzie dla mnie bezcenne przeżycie.

Już w najbliższy weekend na torze Autodrom Słomczyn odbędzie się 3. runda Oponeo Mistrzostw Polski Rallycross 2019. Zachęcamy wszystkich do przybycia i kibicowania zawodnikom! Z ekipy Szalonego Kota wystartuje również Konrad Osienienko! Będzie się działo, ogień na tłoki!

Tags:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny. Uzupełnij pola zaznaczone *

globalrallycross.com facebook globalrallycross.com youtube globalrallycross.com twitter  globalrallycross.com instagram
mail