LOADING

Type to search

Polacy górą w Vilkyciai
4. Runda MPRC 2018

Don Pablo 30 July 2018
Share

Ponad miesiąc musieliśmy czekać na kolejną, czwartą już rundę Oponeo Mistrzostw Polski Rallycross 2018. Po deszczowych zmaganiach w Słomczynie nadeszła pora na upalny Vilkyciai na Litwie. Tor jest ulokowany w bardzo ciekawym miejscu z geograficznego punktu widzenia, powyżej Obwodu Kaliningradzkiego. Podróżujący z Polski, zmuszeni są nadłożyć trochę drogi, by ominąć terytorium zależne Rosji. Spotkaliśmy się z określeniem, że to ,,piękny tor po środku niczego“. Jest w tym trochę prawdy, bowiem wokół toru rozprzestrzeniają się kilometry lasów, terenów zielonych oraz woda. Trzymaliśmy kciuki za polskich kierowców, którzy rywalizowali z lokalnymi kierowcami (i między sobą). O ile Polska Reprezentacja w piłce nożnej pokonała Litwinów w ostatnim starciu 4:0, o tyle kierowcy rallycrossowi mogą pochwalić się wynikiem 5:0. Polskie nazwiska znalazły się bowiem na najwyższym podium w każdej kategorii.

126p Cup - Vilkyciai

126p Cup – fot. Maciej Niechwiadowicz

Jacek Górniak górą w 126p Cup

kategorii Maluchów mieliśmy okazję oglądać pięciu kierowców – Mariusza Szczepańskiego, Jerzego Szynkiewicza, Arkadiusza Górniaka, Kubę Sykuckiego i Jacka Górniaka. Ostatni z nich kompletnie zdominował biegi kwalifikacyjne, zgarniając komplet punktów. Mariusz Szczepański po kwalifikacjach był drugi, natomiast Jerzy Szynkiewicz był trzeci. Postawa w poszczególnych biegach kwalifikacyjnych oraz brak półfinałów wskazywały, że w taki sposób będzie wyglądać układ miejsc w finale. Ostatecznie tak się to zakończyło jednakże należy pochwalić Szczepańskiego za bojową postawę i walkę na każdym metrze! Zabrakło mu naprawdę niewiele! 

Łukasz Grzybowski - 4. Runda Oponeo MPRC 2018 na torze Vilkyciai

SC Cup – fot. Maciej Niechwiadowicz

Grzybowski nie zawiódł w SC Cup

Nastroje w klasie SC Cup są bardzo rozgrzane. Broniący tytułu Mistrz nie stracił w tym sezonie jeszcze żadnego punktu. Z każdą kolejną rundą mogliśmy obserwować coraz mniejsze różnice czasowe pomiędzy kierowcami w tej klasie. Atmosferę podgrzewały dodatkowo małe spory pomiędzy zawodnikami, którzy między innymi podnieśli protest w trakcie poprzedniej rundy. Wiele wskazywało, że rozgrywka o najlepszy czas może zamienić się w próby wykluczenia Łukasza Grzybowskiego. Tak jednak (do końca) nie było. Mistrz pokazał klasę na torze Vilkyciai, po raz kolejny nie tracąc ani jednego punktu. Utrzeć nosa próbował mu Szymon Jabłoński, który nie stronił od kontaktu i uderzeń w tylny zderzak przeciwnika. Ostatecznie poległ w finale o pół sekundy. To zapowiada niezwykle interesującą walkę w kolejnych rundach!

Łukasz Światowski - Vilkyciai

RWD Cup – fot. Maciej Niechwiadowicz

Światowski rządził i dzielił w RWD Cup

W niesłychanie wyrównanej klasie RWD Cup zgłoszonych zostało 11 kierowców. Poprzednie rundy przyzwyczaiły nas do tego, że każdy bieg prowadzi do całkowitego przetasowania klasyfikacji. Tak było tym razem, nie licząc pierwszego miejsca. Łukasz Światowski zwyciężył w dwóch spośród trzech kwalifikacji, czym zapewnił sobie 1. miejsce przed finałem. Zgodnie z oczekiwaniami, nie zawiódł również w trakcie ostatniego wyścigu. (Nie)przyjemność oglądania tyłu jego auta w finale mieli Igor Sokulski oraz Gigi, którzy zajęli kolejno 2. i 3. miejsce.

Paweł Melon pierwszy w SuperNational

Do rywalizacji na torze Vilkyciai w klasie SuperNational zgłosiło się 15 polskich kierowców, 5 z nich prowadziło pojazdy marki BMW. Już przed rozpoczęciem rywalizacji otrzymywaliśmy sygnały od Łukasza Zolla, że boryka się on z problemami natury technicznej. Chodziło o awarię przełożenia głównego mostu. Inne wiadomości dochodziły od Jakuba Iwanka, któremu udało się podnieść moment obrotowy po remoncie silnika. Byliśmy przekonani, że mamy godną reprezentację na obczyźnie. Pierwszy bieg kwalifikacyjny zwyciężył Rafał Berdys, który bardzo dobrze prezentował się również w trakcie kolejnych wyścigów. Zwycięskiego szampana wystrzelił jednak Paweł Melon, który zwyciężył w drugiej kwalifikacji i później prezentował się już tylko lepiej. W finale pokazał niesamowitą klasę, odskakując konkurencji na prostej startowej i nie oddając pierwszego miejsca aż do samiutkiego końca! Zacięta walka toczyła się jednak pomiędzy resztą stawki – Radosławem Raczkowskim, Alanem Wiśniewskim, Łukaszem Zollem i Rafałem Berdysem. Mnogość zwrotów akcji mogły doprowadzić niejednego kibica do zawału serca! Ostatecznie Raczkowski zakończył finał na drugiej lokacie. Szczęścia zabrakło Rafałowi Berdysowi, który podczas niedzielnych zmagań zostawił na torze serducho a zmuszony został do zadowolenia się czwartym miejscem.

Paweł Melon - Vilkyciai

facebook.com/automaxmotorsport

Same Kuchar, different day

Za każdym razem gdy przychodzi nam opisać zmagania w klasie SuperCars obawiamy się, że skazujemy naszych czytelników na swego rodzaju monotonnie. O ile samochody występujące w tej klasie są najszybsze, o tyle Tomasz Kuchar nie daje konkurencji większych szans. Pierwszą zapowiedź takiego toku wydarzeń mieliśmy w trakcie pierwszego biegu kwalifikacyjnego, gdzie QHR pewnie osiągnął najlepszy rezultat. W trakcie drugiej kwalifikacji ze wspaniałej strony pokazał się Paulius Pleskovas, który zwyciężył niesiony krzykami rodaków na trybunach. Na nic zdała się jednak wrzawa fanów podczas kolejnej kwalifikacji, bowiem nie było mu dane ukończyć biegu. Z racji ograniczonej liczby zawodników nie było półfinałów. Finał został z kolei ograniczony tylko do zawodników z Polski. Co tu dużo mówić? Tomek Kuchar szybko wysunął się na prowadzenie i nie oddał go nawet przez sekundę wyścigu finałowego. Na podium znaleźli się również kierowcy Oponeo Motorsport – Marcin Gagacki i Dariusz Topolewski. Zacięta rywalizacja pomiędzy Topolewskim i Otto, zakończona miejscem na pudle tego pierwszego, rozwiewa chyba wątpliwości co do sprawności Volkswagena Polo i umiejętności kierowcy. Niemniej jednak, jak w nagłówku – Ten sam (niepokonany) Kuchar, inny dzień.

SuperCars Vilkyciai

SuperCars – fot. Maciej Niechwiadowicz

Vilkyciai – Podsumowanie

Kolejna runda Mistrzostw Polski za nami! Faworyci nie zawiedli, jednakże emocji nie brakowało! Kierowcy wyjątkowo chwalili organizację na torze Vilkyciai oraz samą jego specyfikę, która umożliwiała wrzucenie piątego biegu. Obczyzna rządzi się jednak swoimi prawami. Dostawaliśmy liczne wiadomości od Was z zapytaniami: Gdzie można znaleźć wyniki? Dlaczego nie ma transmisji wideo? Dlaczego chronometraż online nie działa? Naprawdę robiliśmy co w naszej mocy, byście byli na bieżąco z wydarzeniami na torze. Niektórych przeszkód nie byliśmy jednak w stanie przeskoczyć. Jesteśmy jednak pewni, że gdy rywalizacja powróci na polskie tory to wszystko wróci do normy. Chociaż ciężko będzie dorównać perfekcyjnie wygrabionemu i przygotowanemu od strony technicznej torowi Vilkyciai.

#WeAreRallycross

Tags:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie widoczny. Uzupełnij pola zaznaczone *

globalrallycross.com facebook globalrallycross.com youtube globalrallycross.com twitter  globalrallycross.com instagram
mail